• Wpisów: 432
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 11:30
  • Licznik odwiedzin: 36 963 / 1539 dni
 
malusie
 
Loli Lou: Powiedzcie, bo już sama nie wiem,może to mnie się pier*oli w głowie...
Jeszcze rok albo i dwa, póki Polka nie pójdzie do przedszkola będę "siedziała" w domu.
Aczkolwiek już myślę intensywnie co z moją dalszą pracą. Dobija mnie moje beztalencie - zero umiejętności robienia jakiegoś rękodzieła - biżuterii, czy też szycia- coś na czym mogłabym sobie jeszcze przez ten czas przejściowy jakiś grosz zarobić (być może część z Was wie jakie to beznadziejne uczucie prosić się praktycznie ciągle o kasę). Jedyne na czym się jako tako znam, a co jest moją największą zajawką, jest fotografia.
Intensywnie myślę nad własną działalnością gospodarczą. kiedyś miałam w planie sh myślałam, że były szef coś mi podpowie, ostatnio wpadłam na pomysł księgarni-ale to wszystko takie na wariata- w zasadzie nie mam pojęcia o handlu itd, tyle co miałam kontakt z ludźmi w sumie ok dwa lata (biuro podróży, wypożyczalnia filmów, sh).
W ubiegły weekend rozmawiałam z dobrym znajomym, który mówił mi o dofinansowaniach z UP. Sama o tym też myślałam, moja siostra się o nie starała na koniec wakacji na rozkręcenie biura projektowego. Po tej rozmowie powiem szczerze otrzeźwiło mnie na tyle, że przestałam cudować i szukać tam gdzie nie trzeba. Szperam w necie nt sprzętu, ogólnie biznesu foto itd. Zdaję sobie sprawę że jeśli już w ogóle dostanie się te pieniądze z UP  to są warunki, że firma musi działać jakiś określony czas, żeby tego nie oddawać itd. No jest ryzyko, konkurencja ogromna, mnóstwo doświadczonych osób w tej branży, ja szara myszka, nieśmiała, nie pewna siebie...

no ale ogólną puentą i siłą sprawczą tego postu, jest oczywiście mój partner. Coś zeszliśmy na temat maszyn do szycia w Lidlu i on że w sumie to może mi kupić taką zwykłą pod warunkiem, że będę coś robić i radzić się jego mamy. I już temat podłapał i heja...że bym miała zajebistą robotę (teściowie mają malutką szwalnie-bluzki i żakiety dla starszych pań) i w ogóle już się podjarał że nie wiem. Może i okej, fajnie bo to prawie jak u siebie, potem moglibyśmy może wspólnie przejąć ten zakład, tylko cholerka nie wziął pod uwagę faktu że tak jak wspomniałam za diabła nie mam "ręki" do takiej pracy, naprawdę nie potrafiłabym chyba prosto wyciąć materiału, no jestem takim manualnym lewusem po prostu.
No ogólnie mnie wyśmiał jak wspomniałam o zdjeciach.

może ma racje. Możę to marzycielstwo chcieć robić co człowieka pasjonuje. może w tym kraju trzeba tyrać na etacie i czekać "od-do" na pensje.
czasem patrzę na niego z żalem, jak można nie mieć takiej emocji w sobie, tylko tak na przetrwanie-praca-granie-kumple. Zero polotu, marzeń.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Jeśli planujesz w ciągu najbliższych kilku lat dziecko niestety działalność Ci nie przyniesie żadnych korzyści. Jeśli się nie czujesz w szyciu nie pakuj się w to. Jeśli kręci Cię fotografia próbuj, może na razie tylko hobbistycznie?
     
  •  
     
    A dlaczego nie chcesz spróbować szyc? Przecież nie musisz szyć garsonek dla starszych pań zobacz np nietuzinkowa jakie ona cuda czaruje :) Może to jest szansa na zarobienie i wtedy spełnienie marzenia. Fotografia jest bardzo kosztowna i jest duża konkurencja ale z drugiej strony kto nie próbuje nie pije szampana :D
     
  •  
     
    Koszty prowadzenia firmy na początku nie są duże więc warto się zastanowić. Sąsiadka - koleżanka parę domów dalej ma firmę - fotografia dziecięca, też wzięła dofinansowanie. Na początku masz obniżony zus, dasz sobie radę z kosztami.
     
  •  
     
    Jeśli robisz coś z pasją, działalność jest dobrym rozwiązaniem bo aby interes wypalił w obecnych czasach trzeba włożyć w to całe serce...Ja wolę chyba pracę na etacie ale dla mnie największe znaczenie ma dom, rodzina. Moi rodzice całe życie prowadzą d.g - nie ma ich całymi dniami a jak są w domu to i tak głową w pracy. Mąż mój tak samo. Ja prowadziłam kilka działalności gospodarczych większość nie wypaliła bo robiona na pół gwizdka, jak sie poświeciłam - zaczęło iść ale w ciążę zaszłam i interes poszedł w odstawkę...Coś kosztem czegoś..
     
  •  
     
    ja też wole etat - 8h i do domu. Sprobuj szyć - może jednak nie jest z tobą tak źle jak myślisz. A zdjęcia  - może na razie amatorski blog, a jak będzie zainteresowanie to działalność?
     
  •  
     
    Trzeba  walczyć o marzenie ale też  niestety  za coś  żyć  trzeba takie są  realia. Ja nie nam ręki  do rzeczy  manualnych więc  Cię  rozumiem. Rodzice zawsze mieli swój  biznes i z perspektywy  chyba wolę  pracę  na etacie niż  bycie 24/7 w pracy - nie fizycznie a głową.